Czy bycie niewierzącym w Polsce to zbrodnia?

Do napisania tej notki zmotywowało mnie dzisiejsze „Dzień dobry TVN”, gdzie była mowa o m.in. tym plakacie:

Ten billboard znajduje się w Lublinie, gdzie wywołał poruszenie wśród obywateli, na jego temat toczą się już przeróżne dyskusje – nie jest inwazyjny, nie obraża nikogo, a jednak jest kontrowersyjny. I właśnie widok tego billboardu sprawił, że zaczęłam się zastanawiać – co jest nie tak z naszym narodem, że dziwnie reaguje na tego typu odezwy?
Dla mnie jest to normalny, spokojny głos obywateli, którzy nie zaliczają się do tych dziewięćdziesięciu kilku procent wierzących Polaków. Sama mam dość wojujących ateistów, bo dla mnie to, co niektórzy robią, jest kompletnie bez sensu i nie rozumiem właściwie, czego ci ludzie chcą. Czekałam na to, aż odezwie się ktoś, kto nie chce nikogo atakować i tylko chciałby pokazać, że istnieje i że jest dobrym człowiekiem.
Podczas dziesięciu lat bycia ateistką nasłuchałam się różnych komentarzy i opinii na mój temat, zwłaszcza na Młodzieżowym Forum Chrześcijańskim, gdzie przez pewien czas byłam moderatorką. Nie, nie twierdzę, że bez przerwy ktoś mnie drażnił, obrażał czy robił cokolwiek innego (chociaż takie przypadki się zdarzały) – twierdzę, że ateiści w naszym kraju mają trudności, albo mniejsze, albo większe. Zawsze jednak jakieś są.
Kiedy byłam ateistką i jeszcze Żydzi mnie nie interesowali, stykałam się z różnymi postawami. Przyjaźniłam się (i cały czas to robię) z katoliczkami, nawet tymi bardzo mocno wierzącymi. Udawało mi się jednak nawiązać kontakt tylko z tolerancyjnymi, które się nie krzywiły na dźwięk słowa „ateista” (a takie sytuacje też mi się zdarzały!). Poza tym, że nie chodziłam do kościoła, nie modliłam się i dziwiłam się wszystkiemu, co z religią związane, byłam taka sama, jak one. OK, wyrosłam w nieco innej rodzinie, niż część moich rówieśników, ale nie odczuwam, że zrobiono mi jakąś krzywdę. Nie wyrzekałam się swoich poglądów w imię „świętego spokoju”: nie przystąpiłam do bierzmowania, ponieważ dla mnie ateista idący do bierzmowania to śmiech na sali. Przez ileś lat nie chodziłam na religię (chyba, że mi zamknięto bibliotekę, to już byłam zmuszona), ale z chęcią słuchałam opowieści znajomych o tym, co się na tych zajęciach działo. Nie wrzeszczałam „Boga nie maaaaaa”, nie maltretowałam nikogo emocjonalnie, że jest idiotą, bo wierzy. Nikogo nie obrażałam i jedyne, czego wymagałam, to tego samego – żeby mnie nikt nie obrażał.
W większych miastach może tego tak nie widać, ale w mniejszych (Wołomin się również liczy) ateiści czasami mają różne problemy. Niektórzy malutkie, typu że się sąsiadki krzywo patrzą, jak ktoś w niedzielę rano zamiast iść do kościoła zapiernicza z łopatą po ogródku i przesadza kwiatki; inni takie, że ksiądz po pierwszej religii sugeruje samobójstwo (znam z autopsji! xD), że się ludzie na ciebie krzywo patrzą, posądzają czasem o różne bzdury… Zależy tak naprawdę od środowiska, w którym się człowiek obraca. Podejrzewam, że jakby pielgrzymka maturalna i Żydzi nie padli mi na mózg, to dalej żyłabym sobie w swoim Cathrynkowym ateizmie i na studiach nikt by się nie dziwił. Zresztą, co ja mówię, studiuję kulturę kraju posądzanego o ateizm xD
Zazwyczaj ateiści mają drobne problemy, które im nie przeszkadzają, są też jednak kwestie, które denerwują wszystkich po kolei, na przykład lekcje religii. Niektórzy rodzice nie chcą, by ich dziecko chodziło na takie zajęcia, a szkoły uparcie lecą sobie w kulki i nie widzą problemu, że w środku dnia dzieciak nie ma co ze sobą zrobić albo że wręcz musi chodzić na lekcje religii, bo nie można go zwolnić (ze dwa razy słyszałam o takim przypadku, że wskutek dziwnych okoliczności nie dało się zwolnić, co mnie strasznie dziwi). Irytujące jest dla mnie to, że w tak małej ilości szkół jest etyka i że dyrektorzy jej w ogóle u siebie nie chcą. Przepraszam, co za problem zatrudnić kogoś, by miał chociażby jedną godzinę w tygodniu i pouczył dzieci etyki? W takich sytuacjach wychodzą różne kwiatki i człowiek cierpi za to, że nie wierzy. Po co to komu?
Moi drodzy, o ile ktoś nie jest kretynem i nie wrzeszczy „księża na księżyc”, to jest takim samym człowiekiem, jak ludzie wierzący i nie rozumiem, czemu cały czas ateiści są postrzegani jako ci „inni”. Pod tym względem podobają mi się wielkie miasta, gdzie mało kto na tego typu sprawy patrzy.
Na zakończenie dorzucę swoje odkrycie dnia, które pięknie podsumowuje mój tok rozumowania:

Wasza przerażona nawałem pracy na slawistyce (kiedy ja się wygrzebię…)
Cathryn

Obrazek wzięty ze strony mmlublin.pl

Reklamy

3 thoughts on “Czy bycie niewierzącym w Polsce to zbrodnia?

  1. Wojujący ateiści są „fe”, ale o wojujących katolikach maści różnej (a choćby wspominając tych „od krzyża” czy nawet te twoje opisywane wołomińskie sąsiadki które krzywo się patrzą) to jakoś nikt nigdy nie wspomina, a w praktyce są bardziej agresywni.

    Dziewięćdziesiąt procent wierzących? Według statystyk (KOŚCIELNYCH!!!!) 40% wiernych chodzi na msze. Reszta jest „wierząca” tylko dlatego, że mają w nosie składanie aktów apostazji z jednej, wstydzą przyznać się że nie są katolikami ewentualnie wierzący ale nieuznający instytucji kościelnych.

    Dlaczego nie zatrudnią kogoś aby (dwie) godziny w tygodniu robił etykę (są 2 g. religii, więc musiałyby być 2 g. etyki)? Pieniądze. Że marne? No ale szkoły i tak mają problemy finansowe. Po co dokładać sobie kolejne nawet drobne wydatki?

    Procesje ulicami, pielgrzymki etc. etc. są ok, ale kilka bilbordów i jest afera? Tu masz rację, bezsens.

    I zapytam na koniec retorycznie – po co katolicy robią ze swojej religii wielką publiczną sprawę? Niech sobie zachowają to dla siebie a nie emanują katolicyzmem na lewo i prawo (choćby kapliczki i krzyże na każdym skrzyżowaniu – w górach naprawdę na każdym).

    • Będę bronić kapliczek, niektóre mają ponad sto lat i je warto chronić. 🙂
      Wybacz, zapomniałam wspomnieć o wojujących katolikach. Nie znam też statystyk kościelnych, także rozszerzono moje horyzonty.

  2. Na dobra sprawe mozna tez robic grilla w Wielki Piatek. Mozna tez nie miec choinki i nie dostawac prezentow w grudniu ale z tego malo kto rezygnuje. Mozna bo to wolny kraj. Tylko czy taki sam bilbord ale o wierzacych nie zrobilby wiekszego szumu i oburzenia?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s