Chała tygodnia – przenosiny wołomińskiego czołgu do Urli

Z racji tego, że mam dobre serce, nie wyrwałam lapka Siostrze siłą i dlatego mamy opóźnienie z notką. Wybaczcie.
Dzisiaj będziemy psioczyć na fakt, że bezkarnie ukradziono (nie zgadzam się na inną nomenklaturę) jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli mojego miasta – mowa tu o czołgu T-34, który przez dwadzieścia siedem lat stał przy granicy Wołomina z Kobyłką i witał nadjeżdżających od strony Warszawy. Czołg stał jako pamiątka bitwy pancernej, która miała miejsce pod Wołominem (dodajmy, że był produkcji radzieckiej).
Jakiś czas temu serce moje zmroziła wiadomość, że czołg ma zostać przeniesiony w okolice Liceum Wojskowego w Urlach. Pierwsze, co przyszło mi do głowy, to proste pytanie – „po kiego grzyba”? Po co zabierają nam symbol miasta? Czy władze Wołomina już naprawdę nie mają co robić? Ze wszystkich głupich pomysłów na zagospodarowanie przestrzeni naszego miasta ten był ewidentnie najgłupszy.
Popytałam więc – okazało się, że władze miasta planują zagospodarować teren koło Muzeum Zofii Nałkowskiej i czołg im przeszkadza. Nie pasuje. Charakter miejsca ma być zupełnie inny.
I wtedy się, proszę państwa, zaczęło.
Pojawili się bowiem Obrońcy Czołgu, którzy protestowali pod feralnym pomnikiem, mówiąc (słusznie zresztą), że czołg stoi tam prawie trzydzieści lat, małe dzieci go nawet kojarzą, całe pokolenia się pod nim bawiły, umawiały na randki etc. i my, wołominianie, czołgu nie oddamy. Nieważne, że charakter miejsca może jest nie ten – kogo to obchodzi? Nie oddamy i już. Sprawą zainteresowały się prasa oraz telewizja – okazało się, że jesteśmy fenomenem na skalę krajową, bo jako jedyni tak bronimy czego, co jest pochodzenia sowieckiego.
Nie brałam udziału w protestach pod czołgiem, ale dzielnie wspierałam Obrońców, rozpuszczając wieści o tym, co Rada Miasta planuje zrobić z naszym symbolem. Śledziłam również na bieżąco to, co się wokół czołgu działo. A działo się sporo – czołg został pomalowany w ramach protestu przez (ekhm) nieznanych sprawców na różowo*, nawoływano również do sumienia ludzi odpowiedzialnych za ewentualne przenosiny. Nic to nie dało, czołg został przewieziony do Urli, a postument po nim w czwartek zlikwidowano.
Dla mnie czołg był, jak już mogliście zauważyć, symbolem mojego miasta – kiedy się wracało z podróży i widziało go z daleka, człowiek już czuł, że jest w domu. I tego nas pozbawiono! Teraz co, mamy się cieszyć na widok McDonald’sa? Też mi pociecha! Na znaku fastfoodu nie mogłabym zrobić sobie takich zdjęć!

Zabranie czołgu oznacza jedynie hańbę dla pomysłodawców i oby ich za to poskręcało! Zresztą, te obrazki (krążące od jakiegoś czasu po Facebooku) pokazują, jakie są nastroje mieszkańców.

Tutaj się nawet wypowiedzieli ci, co z chęcią głosowaliby w poprzednich wyborach na Króla Juliana (na mieście wisiały plakaty z hasłem „Król Julian na burmistrza Wołomina”)

I ostatni, mój ulubiony, który mówi sam za siebie

Drogie władze miasta (z panem burmistrzem na czele) – bójcie się. Nie bójcie się tego, że ktoś was może złapać wieczorem w ciemnej uliczce. Bójcie się tego, że mało kto będzie na was głosował. Wkurzyliście bowiem nie mieszkańców, którzy nie mają nic do powiedzenia – wkurzyliście elektorat. Żyjcie z tą świadomością.
I właśnie dlatego, moi drodzy, zabranie czołgu stało się nową Chałą tygodnia – to nie jest zwykły czołg. To coś, z czym każdy ma jakieś wspomnienia i co jest bliskie każdemu z nas, wołominian.
Wasza cały czas wkurzona i nawołująca „Oddajcie nam czołg”
Cathryn

* Już kilka lat temu chuliganie go pomalowali, teraz powtórzono ten wyczyn.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s