Projekt Nobliści, czyli moje osiągnięcia w dziedzinie czytania twórczości wybitnych jednostek.

Na Projekt* natrafiłam dzięki blogowi Czytam, bo lubię (pozdrawiam autorkę) i jestem baaardzo wdzięczna za ten wpis, bo dzięki niemu mam temat na kolejną notkę 🙂 Postanowiłam przyłączyć się do Projektu, mam nadzieję, że dzięki temu poznam więcej ciekawych książek i genialnych pisarzy.
Swego czasu chciałam się zagłębić w książki, których autorzy otrzymali Literacką Nagrodę Nobla – ciekawiło mnie, czemu akurat ją otrzymali. Co prawda pokojowy Nobel jest przyznawany za różne dziwne rzeczy, natomiast literacki zwykle jest trafiony** i to mnie motywuje. Ostatnio kiepsko mi idzie poznawanie kolejnych pisarzy, ale i tak mogę się poszczycić dłuższą listą, niż przeciętny licealista, który czytał od czasu do czasu zadaną lekturę. Także zapraszam do czytania mojej listy. 😉 Będzie chronologiczna (w sensie, jak kto otrzymał nagrodę).

1. Henryk Sienkiewicz (1905) – klasyka. Przeczytałam bardzo dużo jego dzieł na przestrzeni tych 12 lat, kiedy chodziłam do różnych szkół, zaczęło się od Janka Muzykanta. Później poszły przeróżne nowele, W pustyni i w puszczy, Quo vadis (czytane wiele razy), Ogniem i mieczem, Potop… W planach od kilku lat mam Pana Wołodyjowskiego; mam problemy z zabraniem się do tego tytułu, a naprawdę chcę to przeczytać (za pierwszą część Trylogii wzięłam się z własnej woli!). Zastanawiam się również nad Bez dogmatu.
2. Rudyard Kipling (1907) – fragmentarycznie przeczytałam pierwszy tom Księgi dżungli, ale nic z niego nie pamiętam i kiedyś do tego wrócę.
3. Władysław Reymont (1924) – pierwszy tom Chłopów i do tej książki na pewno wrócę (w klasie maturalnej nie za bardzo miałam czas na całość, a potem nie udało mi się do tego ponownie zasiąść), zwłaszcza, że w końcu mam własny egzemplarz xD
4. Sigrid Undset (1928)Krystyna, córka Lavransa… Co za odmiana po Sadze o Ludziach Lodu! Kawał porządnej, ambitnej literatury, od której nie można się oderwać i nie można spać, bo człowiek jest ciekaw, co się dalej wydarzy! Ze wszystkich wymienionych książek najbardziej polecam Wam właśnie tę trylogię. Dowiedziałam się o jej istnieniu od Melanka, która kiedyś cierpiała na brak ciekawych książek i którą poratowała babcia. Pozdrawiam obie panie 🙂
5. Albert Camus (1957)Dżuma, ale tylko pierwsze 50 stron. Nie rozumiem, czemu ludzie się zachwycają tą książką.
6. Isaak Bashevis Singer (1978) – mój osobisty guru, chociaż znam raptem jego trzy książki: Szatana w Goraju, Sztukmistrza z Lublina oraz Szoszę. Dawkuję sobie tego pisarza, by nie zacząć płakać za szybko z powodu braku kolejnych dzieł. Największym moim zaskoczeniem jest ostatni tytuł – Singer pokazał Warszawę od strony, której nie znałam.
7. Czesław Miłosz (1980) – nie przeczytałam jeszcze żadnego tomiku wierszy, ale sporo pojedynczych utworów znam i czasem nawet uda mi się coś przywołać z pamięci. Nie należy do moich ulubionych poetów, ale bardzo go szanuję.
8. William Golding (1983) – nieszczęsny Władca much, którego czytałam w gimnazjum i z którym mam związane traumatyczne wspomnienia. To nie jest lektura dla dzieci, zwłaszcza wrażliwych. Teraz pewnie miałabym inne zdanie, ale boję się próbować.
9. Jaroslav Seifert (1984) – wstyd się przyznać, ale kiedyś przeczytałam kilka wierszy… Tylko. Jako bohemista powinnam w nocy o północy cytować Seiferta. Jednym z moich postanowień na nowy rok akademicki będzie: nadrobić.
10. Wisława Szymborska (1996) – jedna z moich ulubionych poetek. Zwłaszcza za wiersz Kot w pustym mieszkaniu.
11. Günter Grass (1999) – będąc w Gdańsku po raz pierwszy, przy zwiedzaniu co i rusz przywoływałam Kubie Blaszany bębenek. Według mnie nie ma książki bardziej związanej z tym miastem. Czytałam również inne książki, jak np. Kot i mysz (nie przypadła mi do gustu) oraz niesamowite Wróżby kumaka ze znakomitą ekranizacją. Jeśli ktoś chce się zapoznać z twórczością Grassa, polecam najpierw Wróżby kumaka.
12. Imre Kertész (2002) – jedynie Likwidację, ale podoba mi się postrzeganie Holokaustu przez autora i jeszcze nieraz do niego wrócę.
13. Elfriede Jelinek (2004) – zaczęłam od mniej znanej książki, jaką są Amatorki i urzekło mnie niestosowanie przez autorkę interpunkcji. Podobny zabieg potem znalazłam u Hrabala w Vita nuova i chyba będę szukała więcej takich książek. Co do Amatorek – dziwne, ale podobało mi się.
14. Doris Lessing (2007) – sytuacja podobna, jak u pani wyżej: zaczęłam od Szczeliny, która mnie zaskoczyła tematyką i podejściem do niej. Do Lessing na pewno wrócę.
Plany na przyszłość poza tym, co podałam wyżej? Przede wszystkim Knut Hamsun (Głód), George Bernard Shaw, Henri Bergson, Thomas Mann, Aleksander Sołżenicyn (koniecznie!), Hemingway (trzecie już podejście…), Boris Pasternak, Samuel Beckett, więcej Singera, Saramago, Pamuk i Vargas Llosa.
Nobliści poszerzają horyzonty. Czuję, że przeczytane (bądź nawet zaczęte) książki sporo wniosły w moje życie (i w moją znajomość literatury) i to na pewno jest dobra droga do obrania.
A Wy coś czytaliście? Jeśli tak, to pochwalcie się! Jeśli nie, to też napiszcie, chętnie Wam coś polecę (i to nie musi być koniecznie Singer). 😉
Wasza ostatnio mniej czytająca, bo nadrabia filmy
Cathryn

P.S. Na zdjęciu jestem ja z czasów drugiej klasy liceum. Zdjęcia uatrakcyjniają notki 😉

* Podaję adres: http://projektnoblisci.blogspot.com/
** Staram się śledzić na bieżąco rozdania nagród w tej dziedzinie i jakoś nie natknęłam się na kiepskiego pisarza, który dziwnym trafem otrzymał nagrodę.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s