Chała tygodnia – „Królewna Śnieżka i Łowca”

Proszę ja Was, z racji tego, że ostatnio miałam do czynienia z wieloma różnymi Chałami, zdecydowałam się wprowadzić cykl na stałe. Czyli że notki będą się ukazywać co tydzień, a nie okazjonalnie. Powinnam była to wcześniej zrobić, ale nie miałam materiałów. Zresztą, kto powiedział, że ten blog musi być idealny… Także ogłaszam wszem i wobec, że Chały będą się pojawiać co piątek (bo wtedy będę miała okienko na uczelni) i w związku z tym mam do Was wielką prośbę: jeśli znacie beznadziejny film/książkę/anime/cokolwiek/niepotrzebne skreślić, podeślijcie. Czy to tutaj, czy na fejsie. Ten blog, wbrew pozorom, nie jest tylko dla mnie 😉 Bardzo bym prosiła zwłaszcza o książki, bo sama nie mam raczej do czynienia z czymś skrajnie złym (chociaż przyszła mi do głowy najnowsza książka Jana Grossa… xD), a fajnie by było o czymś napisać. Tyle spraw organizacyjnych 🙂
Dzisiaj porozmawiamy, a raczej poobrzucamy błotem film, co do którego miałam wielkie nadzieje i – jak się domyślacie – skończyło się to źle. Cierpię do tej pory. Poważnie. Przed Wami Królewna Śnieżka i Łowca.

Fabuły nie muszę nikomu przedstawiać – film jest wariacją na temat baśni braci Grimm. Mamy tutaj Śnieżkę, mamy macochę, która po trupach doszła do władzy i więziła pasierbicę, mamy Księcia, mamy krasnoludki… Ale nie tak, jak w standardowym wydaniu. Tutaj bowiem Śnieżka ucieka z zamku, spotyka Łowcę, który miał ją zabrać do Królowej, potem napotyka zrzędzące i pijące krasnoludki… Dużo tego 🙂 Sam pomysł na fabułę mi się wyjątkowo spodobał, bo wnosi wiele świeżości.
Pomysł na fabułę świetny, realizacja – już nie. W tym filmie bowiem jest tyle nieścisłości i nielogiczności, że aż oczy bolą. Chociażby to, jak Śnieżka wyglądała po latach niewoli – ludzie od Przed świtem potrafili komputerowo odchudzić Kristen Stewart, ktoś mógł to samo zrobić tutaj. Potem to, jak jej się udało uciec z zamku – mistrzostwo świata, wszyscy bowiem byli mniej wysportowani od dziewczyny, która iks lat spędziła w celi. Słucham? O, jeszcze lepsza akcja: Śnieżka budzi się (po „pocałunku prawdziwej miłości”, ach, jakie to było piękne) ze snu, w jaki wprawiło ją zatrute jabłko. Wstaje sobie, idzie do sali pełnej ludzi i nawołuje do walki. Ja się pytam, bo nie rozumiem: czemu Śnieżka nie jest osłabiona? Rozumiem, że mamy do czynienia z baśnią, ALE po takim śnie (który na moje oko trwał ze dwa dni), gdzie nie było możliwości odżywiania, panienka powinna być cholernie osłabiona i słaniać się na nogach. Nieee, była zdrowiuteńka, następnego dnia pojechała walczyć z macochą. Gdzie tu logika?! Takich „smaczków” jest o wiele więcej, aż szkoda miejsce na nie marnować.
*SPOILER ALERT* Wspomnę o największej głupocie, jaką widziałam wraz z Kubą w tym filmie, mianowicie o DEBILIZMACH BATALISTYCZNYCH, jak to ładnie Kuba nazwał. Słuchajcie, na strategii znam się właściwie tyle co nic, ale nie wpadłabym na pomysł, by wojsko, które chce pokonać Królową, będzie jechało sobie spokojnie plażą. Na wprost zamku. Gdzie byli na widoku strasznie długi czas. Słucham?! Ludzie, gdybym była Złym Lordem, od razu skołowałabym łuczników i wystrzelała wojsko w pień! Co za człowiek wymyślił, by wojsko ze Śnieżką na czele tak sobie jechało na zamek i było na widoku? Noż kurde. Oczywiście, scenarzysta wpadł na pomysł, by postawić łuczników i zacząć strzelać, ale po zadziwiająco długim czasie. Królowa, zamiast robić wszystko, by jej nie zabrali zamku i jej nie zdetronizowali, siedzi sobie i czeka na Śnieżkę. Czasami tylko się uaktywni i coś zrobi. Ludzie, litości! Ciągle mam powtarzać, że gdybym była Złym Lordem, postąpiłabym inaczej? Kto pisał scenariusz?!
Dobrze, skończmy ten temat. Przejdźmy do gry aktorskiej (już widzę, jak krzyczycie z radości).
Nie będę tutaj jeździła po Kristen Stewart i jej drewnianym sposobie grania (pewnie jesteście zawiedzeni), bo na ten temat wypowiadali się mądrzejsi ode mnie. Powiem tylko, że szkoda mi tej dziewczyny. Gdyby miała inną twarz, bardziej rozbudowaną mimikę i więcej naturalnych predyspozycji do grania, byłaby naprawdę świetna. Lubię ją za role w sadze Zmierzch, bo akurat pasuje do postaci Belli (serio. Przeczytajcie książkę, będziecie wiedzieli). Mam nadzieję, że się kiedyś rozwinie.

Wg mnie największe brawa należą się Charlize Theron, która stworzyła niesamowitą kreację (chociaż też chwilami pełną sprzeczności, ale już trudno) i powinna dostać jakąś nagrodę za ten film. Ratuje go, powiedzmy sobie szczerze. Dla niej chciałam oglądać tę szmirę. Najbardziej zaskakujące było dla mnie to, że nie była na wskroś zła, tylko po prostu życie dało jej się we znaki. Swoją drogą ciekawa jestem (podobnie jak rzesze internautów), kto stwierdził, że Stewart jest od niej piękniejsza. Mówiąc kolokwialnie, Charlize Theron jest hot i Śnieżka się do niej nie umywa! xD
Pozostałe postaci – do wywalenia. Jeszcze ratuje się pan, który grał Łowcę (chociaż i tak podczas seansu krzyczeliśmy z Kubą „Thor, użyj młota!” xD) plus krasnale (uwielbiam), tak to reszta mi się strasznie nie podobała, była płaska, drewniana, do niczego. Zwłaszcza ten, który grał Księcia – Boziu, bardziej pedałkowatej postaci w życiu nie widziałam.
Oprawa muzyczna była średnia, nic nie wpadało w ucho (poza motywem, który brzmiał jak przeróbka z Incepcji). Z całego soundtracku warta uwagi jest tylko piosenka Florence + The Machine, której słucham bez przerwy.

Strona wizualna to miejscami mistrzostwo, miejscami coś, co też bym wywaliła. Spece od wykreowanej komputerowo przestrzeni spisali się na medal, ale trochę za dużo było tych komputerów, a za mało naturalności. To nie jest wielka wada, raczej moje zastrzeżenie jako widza, który lubi naturalność.
Spodziewałam się dobrego filmu, który na jakiś czas zabierze mnie w świat bardzo mrocznej baśni, pokaże, jak dobro zwycięża zło (ale z wielkim trudem), gdzie aktorzy mogą się popisać swoimi umiejętnościami i gdzie mamy zachowaną logikę. Spodziewałam się, że scenariusz będzie dopracowany w najmniejszych szczegółach i Królewna Śnieżka i Łowca będzie kamieniem milowym, jeśli chodzi o wariacje na temat powszechnie znanych baśni. Pytacie, czemu byłam naiwna? Bo wiem, że można fajnie i z pomysłem przedstawić starą historię na nowo, tak było bowiem w przypadku Zaplątanych. Dlatego pewnie tak bardzo się zawiodłam. Miejscami ten film był tylko efektownie wyglądającą, hollywoodzką wydmuszką, która nie wnosi nic do życia widza i nie ma mowy o jakichkolwiek refleksjach. Niech będzie wieczna chała twórcom (chyba, że pójdą po rozum do głowy).
Wasza cały czas zniesmaczona
Cathryn

Reklamy

2 thoughts on “Chała tygodnia – „Królewna Śnieżka i Łowca”

  1. Nie powinnaś się czepiać braku logiki w filmach. Baśnie, bajki czy w ogóle filmy nie muszą mieć logiki. Kieruj się zasadą „It’s just a show, enjoy it”.
    A jeśli się zastanawiasz czemu wojsko szło tak a nie inaczej i czemu królowa sobie czekała – to odpowiadam – bo takie są schematy filmowe – zła postać czeka na konfrontację z dobrą postacią i przegrywa. Gdyby ich wystrzelała, to co to byłoby za zakończenie? 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s