Wakacyjna chwila nabrania oddechu, przemyślenia i mała sesja zdjęciowa.

Dziś będzie luźno i z lekką nutką przemyśleń.
Wszystko zaczęło się od tego, że wracałam z Asią i D~Bogną ze sklepu i zauważył mnie kolejny facet. Niby nic dziwnego, bo w końcu szły trzy ładne, zgrabne, młode dziewczyny… Tzn. dwie dziewczyny plus ja… Ale on tak zareagował na mój widok. Podobnie, jak kilku innych. Pytacie zapewne: czemu? Ano temu, że miałam na sobie sukienkę. Zdjęcia poniżej.
Zastanawia mnie teraz jedno (i nie piszcie mi w komentarzach, że jestem laska bądź cokolwiek innego) – jakim, kurde, cudem udało mi się w ciągu ostatnich siedmiu lat być singielką przez może dwa dni? Dlatego „może”, bo nie ma sensu bawienie się w liczenie godzin.
Przecież w gimnazjum byłam jedną z największych brzydul, której dodatkowo wisiało i powiewało, co ma na sobie, w liceum było może ciut lepiej, ale już sama nie wiem… Dopiero teraz dojrzałam do chodzenia w kieckach i spódnicach (kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że młodość przemija. Oberwałam obuchem w łeb, tak do mnie dotarła ta prawda). Znam tyle fajnych dziewczyn, które wyglądają i ubierają się zarąbiście, a nigdy nie były w związku, czasem się z tym nieźle męczą, mnie zaś swego czasu zastanawiało, jak to jest być singlem. Wyjaśnijcie mi: co takiego jest we mnie, że – mimo, iż nie wyglądam tak zabójczo na co dzień – zawsze coś się przydarza i nie mogę nawet tych nieszczęsnych godzin zliczyć. To wielka niesprawiedliwość, uważam. Serio. W ogóle tego nie pojmuję.
Miało nie być o związkach, wiem. Ale to pytanie jest luźno powiązane.
A teraz zapowiedziana luźność tematyczna: odpoczywam. Nie przeżywam tego, że kiepsko mi idzie szukanie pracy, nie przeżywam nadchodzącej poprawki – cieszę się, że mogę nadrobić zaległości książkowo-filmowo-animcowe, cieszę się, że mogę wreszcie odpisać na listy. No i , oczywiście, cieszę się nawet z pisania licencjatu, chociaż tego po mnie nie widać. Innymi słowy – jest dobrze. I pogoda zrobiła się lepsza. ^^ Wyjazd do Pragi się coraz bardziej przybliża i cieszy mnie to niezmiernie. 🙂
Doczekaliście się, macie zdjęcia ^^ Wszystkie zrobiła nieoceniona Asia, od której się dzisiaj sporo nauczyłam, jeśli chodzi o fotografowanie.

Okulary są Doroty, kiecka moja (żeby nikt nie powiedział, że nie mam takich fajnych ciuchów xD)




Czuję się normalnie, jakbym była Kasią Tusk – co notka, to fura swoich zdjęć.


Ostatnie jest NAJLEPSZE. I jest dedykowane Agnes, czuję się marną naśladowczynią ^^’
No i powiedzcie. Ja rozumiem, żebym tak wyglądała na co dzień, ale zwykle przypominam wpół do chłopaka. Nic już kompletnie nie rozumiem.
Wasza odpoczywająca
Cath vel Żyd
P.S. Zdjęcia będą też na Facebooku, jakby się kto pytał. Ale nie dziś, lecę oglądać „True Blood”.
C.R.

Reklamy

2 thoughts on “Wakacyjna chwila nabrania oddechu, przemyślenia i mała sesja zdjęciowa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s