Chała tygodnia – „Opór”

Doczekaliście się – po ponad trzech tygodniach niepisania i nieobecności powracam w glorii i ch(w)ale z tylko jedną poprawką (kultura popularna pokonała połowę bohemistów, ale w końcu co to za bycie studentem bez chociaż jednej kampanii wrześniowej…) jest wreszcie nowa notka. A skoro o chale mowa… Koniec sesji uczcimy właśnie nową notką z jakże lubianego cyklu o nazwie „Chała tygodnia”, a omawianym „dzieuem” będzie amerykański film Opór, opowiadający o żydowskich partyzantach w czasie drugiej wojny światowej.
Tytuł miał sponsorować Pan Promotor, który uraczył mnie tekstem mniej więcej takim: Nie rozumiem, czemu wybrała Pani film, który nie jest nawet wybitny. Chodzi o to, że wybrałam właśnie Opór jako przykład partyzantki. Innego filmu nie kojarzyłam. Także znalezienie lepszego przykładu jest jednym z moich zadań na czas wakacji, muszę oddać dwa rozdziały licencjatu do piątego września. Trzymajcie kciuki. Eniłęj: nie sponsoruje, ponieważ film podczas omawiania tutaj ewoluował z „dość dziwnego” na „Chałę tygodnia”, więc tytuł musiał być inny.
Dzisiejsza notka ma na celu udowodnienie, że ten film nie jest dziełem wybitnym. Wstyd mi się jednak przyznać przed całym światem i koleżanką Pauliną Ł., którą tu serdecznie pozdrawiam, że owo „dzieuo” z początku mi się podobało. Ba, nawet się wzruszyłam. Ja, żydołak z krwi i kości. Pamiętajcie jednak, że w tym momencie podsumowałam pierwsze wrażenie. Przy rozkładaniu na części pierwsze już nie będzie tak różowo.

Fabuła filmu opowiada o prawdziwych wydarzeniach (zapamiętajcie te dwa słowa!), które miały miejsce w czasie wojny na terenach dzisiejszej Białorusi – czterech żydowskich braci zorganizowało w lesie odpowiednik żydowskiej wioski, gdzie mieszkali uciekinierzy z gett. Ponad tysiąc osób przetrwało dzięki temu Holokaust. Historia jest tak cholernie niewiarygodna, że z wrażenia postanowiłam sięgnąć (po raz pierwszy w historii bloga) po literaturę fachową, by mieć oparcie podczas pisania notki. W BUWie znalazłam książkę Petera Duffy’ego pt. „Bracia Bielscy”, która została napisana w oparciu o opowieści rodziny braci i ocalonych przez nich Żydów. Podczas czytania czułam, jak ciekawość przeradza się w coraz bardziej rosnącą złość.
Prawdziwe wydarzenia? No chyba ktoś postanowił zażartować. Film został Chałą, ponieważ jest paskudnym przekłamaniem historycznym!!!
O czym słyszałam już od bardzo dawna, ale nie wiedziałam, czemu ludzie tak mówią. Teraz już wiem.
Jest to produkcja hollywoodzka. Jestem w stanie zrozumieć jakieś drobne przeróbki, poprawki, zmianę charakteru postaci… Tutaj praktycznie wszystko jest inne. Powiem Wam, co jest zgodne z realiami:
– imiona braci (ale kolejność starszeństwa już nie została zachowana: dwóch braci zamieniono miejscami, by fabuła była ciekawsza!) plus imiona członków rodziny;
– miejsce akcji;
– to, jak funkcjonowała wioska żydowska;
– likwidacje różnych gett i sposoby likwidacji;
– niektóre wątki fabularne, typu „jeden brat ożenił się w lesie z jedną Żydówką”;
– sposoby zdobywania żywności.
Tyle wyłapałam na chwilę obecną – reszta to jedno wielkie zmyślenie! Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie reklamowano tego filmu jako obrazującego prawdziwe wydarzenia!!!
Masa rzeczy była przerobiona, bo prawdziwa historia nie nadawała się na scenariusz, było zbyt wiele drobnych wątków. Z filmu zrobiono iście hollywoodzki romans! W tej wiosce wszystko było zadziwiająco czyste i piękne, bohaterowie byli szlachetni do bólu, a ich reakcje zaczerpnięto żywcem z jakiejś kiepskiej książki. Historia braci Bielskich naprawdę była pełna krwi, mordowania zdrajców (w Oporze była scena, gdzie Tewje, przywódca leśnej społeczności, zabił jednego z Żydów. Było to przerażające. A tak naprawdę potrafił skazać na śmierć również uciekinierów, którzy chcieli się przyłączyć do Sowietów. Wszelkich kolaborantów z okolicznych wsi albo kazał wieszać, albo rozstrzelać w ich własnym domu z całą rodziną. I takie przypadki zdarzały się na początku często. Ciężko się czyta książkę, ale jak człowiek sobie przypomni, że w filmie była wzmianka tylko o JEDNEJ takiej egzekucji, to się słabo robi, bo z partyzantów robi się anioły), puszczania z dymem domów, walki z nazistami, konfliktów z radzieckimi partyzantami… To, co było ukazane w filmie, do pięt nie dorasta realiom. To aż boli, wiecie? Nie mam na celu pogrążeniu braci Bielskich, jestem pełna podziwu, że zdołali uratować tylu Żydów, ale trzeba opowiadać PRAWDĘ, a nie jakieś bzdury wyssane z palca.
Kiedy człowiek ogląda Listę Schindlera, też nie wierzy w to, co widzi, ale ten film jest wierny historii. Wiem, doczytałam, możecie wierzyć na słowo – niewiele rzeczy zmieniono. Tutaj tak nie jest, a beznadziejna reklama to jest wprowadzanie widza w błąd, a na to się nie godzę, sorry. Jeśli chcemy zrobić dobry film o Holokauście, to musimy albo trzymać się faktów, albo stworzyć od podstaw prawdopodobną fikcję. Dlatego miałam problemy z akceptacją Pociągu życia, który jest strasznie absurdalny i śmieszny, ale po pewnym czasie człowiek rozumie zabiegi twórców (obejrzycie, zobaczycie). Dlatego podczas oglądania Życie jest piękne cały czas powtarzałam sobie, że jest to fikcja i dlatego mogłam w miarę obiektywnie podejść do oceny tego filmu. W Oporze najbardziej mnie wkurza właśnie ta hollywoodzkość.
Teraz ciekawa sprawa – Opór a sprawa polska. Słusznie zauważono kilka lat temu, że ten film jest antypolski. Właściwie nic nie było wspomniane o Polakach, mieszkających na tych terenach (pamiętajmy, że miejsce akcji przed wojną należało do Polski, obecnie są to tereny Białorusi), poza (niespodzianka!) antysemityzmem. Mamy w filmie taki fragment, gdzie pewien chłop zostaje powieszony we własnej stodole za pomaganie grupie Bielskiego. I co ma zawieszone na piersi? Tabliczkę z napisem (zabijcie, nie pamiętam dokładnie, o to mniej więcej chodziło) „Miłośnik Żydów”. Po polsku. Eee… Jeśli już ktoś tam był dobry, to sowieccy partyzanci. Sorry! Z tego, co wyczytałam, Polacy na równi z Białorusinami starali się pomagać uciekinierom z getta – dostarczali im żywność, naprowadzali na wioskę żydowską, przechowywali albo pojedyncze osoby, albo całe grupki… Nie było ich wielu, ale kilku by się znalazło. W ogóle wiecie, że jestem przeciwniczką oskarżania Polaków o mordy na Żydach, wkurza mnie Gross, „Kłamstwo oświęcimskie” i inne tego typu sprawy. Mamy ponad sześciu tysięcy Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata i jakoś mało kto o tym pamięta. Dlatego takie zepchnięcie sprawy polskiej na margines mnie wyjątkowo podirytowało.
Rozpisałam się, wiem. Mam nadzieję, że rozumiecie, czemu tak źle się o tym filmie wyrażam – miała być zwykła notka, wyszła kolejna Chała. Opór ma jednak coś, czym się broni – niesamowitą muzykę, która potrafiła wywołać u człowieka ciarki na plecach. Zresztą, za muzykę film był nominowany do Oscara, ale (jak już wspomniałam przy omawianiu Shiki) nawet najlepsza na świecie ścieżka dźwiękowa nie ratuje ani filmu, ani serialu. Przykre, ale prawdziwe.
Następna notka będzie już miała bardziej pozytywny wydźwięk: będzie trochę o zmaganiu się z sesją, o licencjacie, planach na wakacje i tajemniczym wyjeździe… Także wypatrujcie 😉
Wasza padająca ze zmęczenia i z powodu upałów
Cathryn vel Żyd
P.S. Od teraz wszystkie tytuły i cytaty robię kursywą, bo cudzysłów paskudnie wygląda. W tytule, niestety, musiał zostać, bo tam nie da się zrobić pochyłej czcionki ^^’
C.R.

Reklamy

5 thoughts on “Chała tygodnia – „Opór”

  1. Hmm. Nie odkryłaś Ameryki pisząc, że ludzie podczas wojny się zabijają, nie tylko na regularnym froncie, ale również Ci biegający w lesie, ukrywający się. W tamtych czasach każdy poprzez trywialny instynkt samozachowawczy dążył do przeżycia, co nierzadko wiązało się z wyborem ten stojący tam albo ja. Dlatego też niezwykle heroicznym czynem było pomaganie komukolwiek w tamtych czasach – gdy w każdej chwili do mieszkania mogło wejść NKWD bądź SS (w zależności od okresu/miejsca geograficznego) i wystrzelać całą rodzinę bez zbędnego gadania. A dlaczego film jest antypolski? Należy sobie zadać pytanie, dlaczego duża ilość sformułowań na zachodzie sprowadza Polaków do roli, której historycznie nie odegraliśmy podczas II WŚ, a którą się nam przypisuje.

      • Ja czułem się podobnie, gdy obejrzałem J.Edgara – film, w którym na skutek poprawności politycznej wycięto ( nie umieszczono?) istotnego wątku, bez którego film nie pokazuje pełnego obrazu sytuacji, w jakiej znalazł się jeden z bardziej wpływowych ludzi tamtych czasów w US. No, ale takie to już są filmy, maja bawić i zarabiać kasę, a nie uczyć historii 😛

  2. No kochana, napisałaś wszystko to, co ja chciałam ci powiedzieć, pisząc, że to chała. Okropny, okropny, nieprawdziwy film, który wciska ciemnotę, że był prawdą. Bracia Bielscy nie byli aniołami, nie chcę napisać, że byli źli, no ale to co zrobili z nimi w filmie to ludzkie pojęcie przechodzi. Szczególnie z Tewje. A wątek romansowy jest w ogóle porażką.
    Muzyka – przyznaje – jest świetna.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s