Ale ten czas zapiernicza.

Miałam wczoraj (dzisiaj też, wróciłam do domu o jedenastej) okazję świętować ćwierćwiecze życia mojego dobrego znajomego. Balowaliśmy w pubie „Pod Grubą Kaśką”, gdzie ja piłam kawę o nieznanej cenie, a reszta towarzystwa obalała niebotycznie drogie piwa. W pewnym momencie udało mi się usiąść z jubilatem twarzą w twarz i spokojnie pogadać.
Nagle mnie coś tknęło i spytałam: „Ej, ile lat my się właściwie znamy?”
Jubilat zdębiał. Zadałam dobre pytanie. Wspólnie zaczęliśmy liczyć i wyszło na to, że od momentu naszego pierwszego spotkania minęło z sześć i pół roku. On był w liceum (między nami są cztery lata różnicy), ja w drugiej gimnazjum bodajże. On był długowłosy i przeraźliwie chudy, ja wiecznie narzekająca na swój wygląd i socjalizująca się.
Kiedy jeszcze mieszkał w Wołominie, co i rusz się o coś żarliśmy – on się ze mnie nabijał, ja podchodziłam do jego bzdur mniej lub bardziej emocjonalnie, teraz (wreszcie!) się przyzwyczaiłam. Pomińmy fakt, że mieszka w stolicy i się rzadko widujemy.
Sześć i pół roku to nie jest dużo, ale kiedy człowiek pomyśli, ile rzeczy się razem przeżyło, ile głupot robiło oraz jak bardzo się człowiek zmienił, to dopiero można się zdziwić.
Wypite w sumie kilka flaszek wódki i piwa, niezliczona ilość imprez, wspólne łażenie całą grupą do Ryby i uczestniczenie jakoś w swoim życiu… Wspólne śmianie się z Kuby i z siebie nawzajem, gdy byliśmy pijani… xD
A teraz? On pracuje, wyprowadził się z miasta W., próbuje sobie jakoś ułożyć życie, rozwija się, ja zaś studiuję, zatruwam ludziom życie Żydami i też staram się jakoś rozwijać.
I po tych wszystkich przygodach nagle przyszło nam stanąć naprzeciw siebie i zdziwić się, jak ten czas zapiernicza.
Sto lat, Musiu 😉 I co najmniej kolejnych dwóch ćwierćwieczy 😉
Wasza zastanawiająca się (skoro mowa o zapierniczającym czasie), co będzie robić w czasie tzw. długiego tygodnia majowego xD
Cathryn (vel Dorothy, bo tak mnie jubilat nazywa xD)
P.S. A na serio – jest tyle rzeczy do zrobienia i człowiek nie wie, w co ręce włożyć. Dzisiaj jednak odpoczywam i będę coś oglądać bądź czytać. Nie odczuwam „skutków picia wódki”, ale, mimo wszystko, jestem zmęczona. Także dzisiaj odpoczynek, jutro spotkanie z dziewczynami, a od poniedziałku będzie pracowicie. O. 🙂
C.R.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s