Szmateksowo.

Pozazdrościłam Vardzie znalezisk szmateksowych, których zdjęcia raz na jakiś czas wrzuca na swojego bloga*, więc postanowiłam pobawić się cyfrówką i wrzucić kilka fotek swoich pierdół rodem z second-handu.
1. Koszulka „Dziewica”

Dawno temu, chyba jeszcze przed osiemnastką, znalazłam ją w jednym z lepszych i droższych wołomińskich lumpeksów. Jak się możecie domyślać, z miejsca się zakochałam i zabrałam ją do domu. Mama na jej widok powiedziała, że mam zakaz wychodzenia w niej z domu, a co dopiero do ludzi.
Do dziś w moim otoczeniu mówi się na tę koszulkę „Dziewica” i używa zwrotu „założyć Dziewicę”, czyli zrobić z siebie kompletnego głupka.
2. Jedyna książka, upolowana do tej pory

Lubię tę pisarkę, więc nie mogłam się powstrzymać na widok tej książki (kupionej za skandaliczną cenę 6 złotych w najdroższym wołomińskim szmateksie, znanym w okolicy jako Texland na Warszawskiej). Swego czasu, jak Texland urzędował pod Kauflandem i był chyba najtańszym tego typu sklepem w mieście, widziałam tamże kilka książek Picoult, ale byłam młoda i głupia i nie kupiłam. Teraz żałuję.
3. Podusia-serducho

Znalezisko mojej mamy, kupiona za trzy złote nie wiem gdzie, ale wszyscy moi goście się nią bez przerwy bawią. Zrobiłam zdjęcie dłoni, byście wiedzieli, jakiej poducha jest wielkości.
4. Kolczyki

W każdym porządnym szmateksie można znaleźć biżuterię. Co prawda nie wiem, skąd mama wzięła ten czarny komplet, ale podejrzewam, że z podobnego źródła – reszta ma atest bycia z lumpeksu. xD
5. Koszulki cz.1

Mój gust jest podobno badziewny i często miałam zakaz pokazywania się w jakiejś koszulce w LO – w tym wypadku chodziło o Evanescence. Nie wiem, czemu ^^’
6. Koszulki cz.2

Tak, koszulka na dole jest specjalnie rozmazana. Większość ze znalezisk już się, niestety, sprała.
7. Koszulki cz.3

Ta na dole ma nadruk albumu Avril Lavigne – też miałam zakaz chodzenia w niej do szkoły. xD
8. Koszulki cz.4

Moja najukochańsza to ta z Cartmanem xD A Black Sabbath kupiłam w przypływie współczucia, mimo, iż nie słuchałam tego zespołu („Ta koszulka jest taka samotna i biedna i kosztuje tylko trzy złote…”). Teraz mi się zdarza coś odpalić, a koszulka jest ekstra.
9. Koszulki cz.5

Jest „Dyńka” – zrobiłam zdjęcie tyłu, byście mogli ją zobaczyć. ^^
10. Koszulki cz.6

Krakowska koszulka, kupiona w Wołominie xD
11. Koszulki cz.7

T-shirt z nietoperzami przypomina mi czeski film „Dziewczyna na miotle” – główną bohaterką byłą młoda czarownica, której ojciec był nietoperzem. ^^
12. Koszulki cz.8

Nigdy nie patrzyłam na rozmiar – teraz zaczęłam, by móc wyglądać bardziej jak baba.
13. Moro! ^^

Kupione za sześć złotych sto lat temu, kiedy byłam w gimnazjum. Naszywki były droższe. Uwielbiam je, nigdy się go nie pozbędę, będę w nim chodzić w każde lato i robić obciach na dzielni. xD
14. Krawaty

Rzadko kiedy znajduję coś fajnego, a jak już znajdę… „Shut up and take my money!!!” ^^’ Potem zaś szukam okazji, by móc je założyć.
16. Koszulki (tym razem nie czarne)

Czarny Lud i Baba na rurze. Podsumowanie mojej osoby i mojego gustu xD
17. Mundurek

Pamiętam, w tamtym roku była wyprzedaż i się z mamą strasznie obłowiłyśmy. Na widok tej spódnicy oczy mi się zaświeciły, pamiętam jak dziś. I pamiętam swoje zaskoczenie, jak się okazało, że spódnica nie jest za mała. I tak oto mam mundurek. Oczywiście, rodzicielka rzekła, że jak się pojawię tak ubrana na ulicy, to ludzie padną. Dlatego jest to strój na specjalne okazje.
18. Lewuczek

Proszę państwa, jest to piórnik. Trzymam w nim kolorowe pisaczki do ogarniania notatek ze studiów (o notatkach jeszcze będzie). Często podczas grzebania w nim wydaję dziwne dźwięki i mamroczę „Pisaczek, pisaczek, gdzie jest, kurw*, mój czerwony pisaczek?”, po czym stwierdzam, że źle ze mną. Kupiony za dwa złote w najstarszym szmateksie w Wołominie, który ucierpiał wskutek pożaru dachu w kamienicy, w której się znajdował, ale o tym też innym razem.
19. Kret i koala

Ten Kret przeraża gości. o.O Z nim wiąże się świetna historia – kiedyś spacerowałam sobie po Empiku i zauważyłam tam pluszowego Krecika. Tak, tego Krecika. Był spory, pluszowy, nowy i straaaasznie słodki, ale kosztował 60 złotych, w związku z czym musiałam się obejść smakiem. Wieczorem opowiedziałam o nim mamie. Ta następnego dnia do mnie dzwoni i mówi: „Dorota, znalazłam ci Krecika w szmateksie!”. Ucieszyłam się i mój entuzjazm trwał do momentu, kiedy zobaczyłam, co mama kupiła… Ale darowanemu kretowi się w zęby nie zagląda i przygarnęłam pluszaka. A malutkiego Krecika dostałam na ostatnie urodziny od Mizu 🙂
20. Najlepsze zostawiłam na koniec.

Moja mama jest mistrzynią w szperaniu po szmateksach, a moje skąpstwo ostatnio mnie ogranicza i nie mogę rozwijać skilla znajdowania ciekawostek. To się zmieni, ale nie wiem, kiedy. Może niedługo…?
Nic żydowskiego jeszcze nie znalazłam, ale myślę, że to tylko kwestia czasu.
Wasza odpoczywająca
Cath

*adres: http://potworzszafy.blogspot.com/

Reklamy

4 thoughts on “Szmateksowo.

    • No coś ty. 😛 Na pewno jakieś były, ale ich nie widziałeś. A, opowiadał ci Kuba o tym, jak podeszłam raz w szmateksie do wieszaka z męskimi koszulkami, gdzie on grzebał kilka minut i wyciągnęłam koszulkę z Jackiem Danielsem? xD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s