„I have a spoiler – Jesus dies!”, czyli Wielkanoc u Cathrynka.

Moi drodzy, nadeszły święta. Święta, które dla obecnego pokolenia młodych ludzi właściwie niewiele znaczą. Nie mówię o młodzieży wierzącej (nie obrażać się tam! :P), ale o tendencji, która z roku na rok przybiera na sile. Czym właściwie
są te święta?
Czasem wolnym, powiecie. A ja się zgodzę – mam czas, by coś przeczytać, obejrzeć i ogarnąć miliard rzeczy na studia.
Czasem spędzonym z rodziną. Jeśli ktoś jakąś ma. I jeśli ta rodzina gdzieś nie pojedzie do innej rodziny (np. Moja Siostra jedzie do Narzeczonego).
Czasem, upamiętniającym śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa? Odpowiecie tak na lekcji religii.
A co ja powiem?
Cóż, swego czasu lubiłam chodzić ze święconką do kościoła. Od paru lat już tego nie praktykuję, nie czuję zwyczajnie takiej potrzeby. Zresztą, religijność mojej rodziny do nie wiadomo jakich nie należy (jeśli w ogóle można o jakiejkolwiek mówić…).
Po co więc obchodzę Wielkanoc?
Pomijając fakt, że mama chce obchodzić – tak dla klimatu. Owszem, większy jest na Boże Narodzenie, ale podczas przygotowań (znienawidzonego sprzątania, gotowania i przygotowywania stroików) coś się jednak czuje. Poza wilczym głodem. xD
Nie mogę też zapomnieć o innej rzeczy, dzięki której mam sentyment do Wielkanocy – swego czasu w szkolnym misterium dwa razy grałam Chrystusa 🙂 (bo nie było komu), co wspominam bardzo przyjemnie, chociaż nie mam żadnych zdjęć potwierdzających moje słowa. A szkoda, powspominałoby się. Do końca życia nie zapomnę tekstu kolegi: „Świat schodzi na psy, Jezus jest kobietą”, a ja miałam wielką radochę, paradując w specjalnym wdzianku i wygłaszając różne ciekawe kwestie. Potem, w pierwszej klasie gimnazjum, zdarzyło mi się grać Kajfasza, co znaczy, że i do niego mam sentyment, ale o tym zaraz.
Zainteresowanie postacią Chrystusa zostało mi do dziś, objawia się rzadko, ale jeśli już, to ludzie uciekają w popłochu. Czytam, oglądam, komentuję i chyba to ostatnie jest najgorsze. Dzisiaj jednak opowiem Wam o kilku ciekawych filmach, które można obejrzeć w tym świątecznym czasie, kiedy będzie się odpoczywało po orgii obżarstwa.
1. „Ostatnie kuszenie Chrystusa”

Byłam cholernie ciekawa tego filmu po jednym wykładzie z wiedzy o literaturze, gdzie dowiedziałam się, że tu podobno Jezus kocha się z Marią Magdaleną… Jestem zwykłym człowiekiem, dałam się skusić na sensację. Nie zawiodłam się. Nie w kwestii sensacji xD Film jest zgrabnie zrobiony, współgra z książką, którą miałam okazję znaleźć w BUWie (reklama). Tutaj mamy pokazanego Chrystusa jako zwykłego człowieka, targanego emocjami, co mi się bardzo podoba. Ogólnie polecam wszystkim, poza tym, którzy na wszelkie odchyły od nauczania Kościoła reagują warczeniem i pianą na ustach. Czy można reagować pianą na ustach…? ^^’

2. „Jesus Christ Superstar”

Nie byłam na tym w teatrze i żałuję, może jeszcze kiedyś będę miała okazję. Moja przygoda z „JCS” zaczęła się w momencie, kiedy iks lat temu włączyłam w święta telewizor i trafiłam akurat na ten moment:

Wspominałam o sentymencie do postaci Kajfasza _^_ Ach, ten głos… Wg mnie w tym filmie jest masa naprawdę dobrych rzeczy (czarnoskóry Judasz rządzi!!!), jest to jeden z lepszych musicali, jakie w życiu widziałam. To jest takie lżejsze podejście do tematu, jednocześnie posiadające spory klimat i uważam, że pomieszanie teraźniejszości z przeszłością wyszło twórcom naprawdę fajnie. No i pojawia się bardzo ważne pytanie: „Jesus Christ, Superstar, do you think you’re what they say you are?” oraz „Who are you, what have you sacrificed?”. Młodzież na lekcjach religii powinna właśnie ten film oglądać. xD

3. „Pasja”

Nie mogło tutaj zabraknąć czegoś, na co nie wolno mi było pójść do kina, bo były ograniczenia wiekowe (chociaż słyszało się w gimbazie, że kogoś wpuścili, nie patrząc na legitymację, ale histeria i wielkie zamieszanie wokół tego dzieła przeszło do historii), a ja miałam lat… Czternaście? Coś koło tego. Obejrzałam to więc u koleżanki z napisami po angielsku (a mój angielski wtedy leżał i kwiczał, więc było ciężko).
Krew, krew, dużo krwi… I co dalej? A, wyrywanie mięsa z pleców. To na mnie zrobiło wrażenie. W ogóle ten film po to został nakręcony – by wywierać wrażenie. Zaskakiwać. Zniesmaczać.
Miałam czternaście lat, podobało mi się, aż się popłakałam, tak mi się biedaka zrobiło szkoda. A potem zadałam sobie pytanie: „Skąd w człowieku tyle krwi?”. Nie ja jedna zresztą. xD Pytanie, czy po tylu latach na nowo odnalazłabym w „Pasji” coś ciekawego.

4. „Żywot Briana”

Największy odlot ze wszystkich. Historia człowieka, który się urodził w tym samym czasie, co Chrystus i niechcący został obwołany Mesjaszem. Kochajmy Monty Pythona. xD
Film, poza gigantyczną dawką absurdu, która sprawiła, że oglądałam go na raty (ponieważ musiałam go przetrawić) jest najbardziej znany z tej piosenki:

Słyszałam to wcześniej miliard razy, ale podczas seansu zostałam wgnieciona z wrażenia w krzesło. xD Tutaj też zrobiło mi się szkoda głównego bohatera, ale tylko dlatego, bo został wkręcony w kosmiczną kabałę. xD

5. „Jezus z Nazaretu”

Podobno najlepszy możliwy film (a raczej miniserial) o Chrystusie. Obejrzałam pierwszą część i jestem cholernie ciekawa następnych – polecam Wam w ciemno. Jeśli reszta trzyma ten sam poziom, co pierwszy odcinek, to jest ZARĄBISTA i warto ją obejrzeć.
Co jest dobre? Trzyma się bardzo Pisma Świętego, aktorzy są świetnie dobrani i wiarygodni, problemy są przedstawione tak, że widz się nimi przejmuje (typu fakt, że Maria była panną w ciąży i mogła zostać ukamienowana), otoczenie jest naprawdę fajnie skonstruowane, no i, oczywiście, tutaj nikt nie zapomniał o fakcie, że Jezus był Żydem. Co było wspominane w poprzednich filmach, ale nie w takim stopniu. ^^ (powiedziała Cath, kręcąc sobie pejsy).

To by było na tyle. Życzę Wam, byście wypoczęli w te święta, nie umarli z przejedzenia i zrobili coś konstruktywnego (powiedziała Cath, która zdążyła już posprzątać, skończyć tłumaczyć artykuł na Wikipedię o Milenie Jesenskiej i obejrzeć jedenaście odcinków „Busou Renkin” ^^).
Wasza w dobrym nastroju i myśląca o poświątecznym odchudzaniu
Cathryn vel Żyd

P.S. Tytuł dzisiejszej notki sponsorował Kuba.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s