Pożytek ze starszej siostry – istnieje czy nie?

Tak ostatnio często sobie myślę o Olce. Niedługo wraca do domu – Szwagier postanowił zrobić straszną głupotę w swoim życiu i iść do szkoły policyjnej, więc Siostra wraca na pół roku. Cieszę się z tego powodu i jednocześnie wiem, że skończy się okres beztroski i sprzątania raz na tydzień _^_ Znowu będzie poganianie mnie do roboty, wrzaski, że żyję w syfie (a to nieprawda, D~Bogna sama kiedyś stwierdziła, że mam umiarkowany nieporządek), zabieranie mi laptopa (nieeeeeeeeee xD) i pytanie, po cholerę mi moje studia. Nie, żeby Olka potępiała slawistykę, ale jakoś nie widzi po tym perspektyw. Jak zresztą pół narodu, ale nie o tym mowa.
W chwilach takich, jak ta, zaczynam się zastanawiać, po co mi starsza siostra.
Nie miałam na jej narodziny żadnego wpływu, sorry. Nie, żebym ubolewała, z Olki pod wieloma względami jest pożytek. Pytacie na pewno – jaki? Gdzie ty go widzisz, ślepy i durny Żydzie? Ano jest, ale by to stwierdzić, musiałam dorosnąć i dojrzeć. I siostra musiała się też wyprowadzić, ale to akurat najmniej istotne w tej chwili. Postanowiłam więc teraz opowiedzieć Wam, jaki może być pożytek ze starszej siostry, wzorując się na własnych doświadczeniach. Pamiętam przy okazji, że każdy ma inne siostry i nie musi się ze mną zgadzać – więc niech ci, którym się notka nie podoba, zazdroszczą mi Olki. A co 😛
Jedziemy:
1. Siostra zawsze cię ubierze, jak jest specjalna okazja – nie tylko ubierze. Też uczesze, umaluje, zrobi manicure i zdąży na ciebie pięć razy nawrzeszczeć za byle pierdołę. xD
Z tym ubieraniem to różnie bywa. Olka wychodzi z założenia, że zawartość mojej szafy się nie nadaje do niczego, a jak się nadaje, to lepiej to wygląda na niej i mi podpiernicza (ale to normalna przypadłość sióstr, też to u siebie zaobserwowałam*, także się tylko z tego śmieję). Więc, kiedy przychodzi co do czego, siostra zaczyna się poważnie zastanawiać, wyciąga masę ubrań z szafek i mnie zaczyna stroić. Bez przerwy jej się coś nie podoba, ale potem efekt końcowy jest zabójczy.
Chociaż ostatnio, kiedy potrzebuję jakiś fajny ciuch, idę do D~Bogny, która mnie zawsze poratuje – Olka jednak w pozostałych kwestiach jest niezastąpiona. Najbardziej dumna z siebie była w Sylwestra, kiedy efekt końcowy jej bawienia się z moimi włosami przerósł jej oczekiwania.
Pytacie zapewne, po cholerę idę do niej, kiedy mam się wyszykować na specjalną okazję. Nie po to Olka ma ogromną szafę i tytuł technika usług kosmetycznych, żebym nie korzystała. A co! 😛
2. Siostra obroni przed krwiożerczymi ludźmi – zwłaszcza przed wściekłą mamą. Zdarzyło mi się parę razy naprawdę rozwścieczyć rodzicielkę i tylko Olka mogła mnie uratować. Co to były za przypadki? Ufarbowane końcówki włosów na czarno („Ona ma 14 lat!!! Będzie miała problemy w szkole!!!”), dwa lata później ufarbowane na wściekłą wiśnię włosy (po kilku dniach mama doszła do wniosku, że ten kolor naprawdę mi pasuje i dlatego przez kilka lat farbowałam się na różne odcienie czerwieni), picie wódki na parapetówce (których z chłopaków nie schował butelki na czas i mama się strasznie wkurzyła, a miałam już wtedy 18 lat…), a ostatnio kolczyk w wardze. Pozwolicie, że jej komentarza nie będę przytaczać. W każdej z wymienionych sytuacji pomoc Olki była niezastąpiona: uspokajała mnie jednym zdaniem („Dorota, ja to załatwię”), a potem szła pacyfikować mamę. Bo musicie wiedzieć, że przy mojej siostrze jestem małym piwem i to, co nawywijałam, ona zdążyła nawywijać pięć razy bardziej. Umie więc radzić sobie z mamą. W zaskakująco szybkim tempie poradziła sobie przy jej furii, związanej z moim żelastwem. (Tja, bo Olka ma kilkanaście kolczyków :P) Wszystkich wtedy zadziwiła.
3. Siostra zawsze pocieszy – z tym ciężko mi się zgodzić, ponieważ częściej słyszę od niej, że moje problemy to nie są problemy i co ja wiem o tym, że życie jest ciężkie. Ale miewa momenty, że podejdzie, przytuli i powie, że w bardzo okrutny i bezwzględny sposób zabije źródło moich problemów. Najlepsza była w momencie, kiedy ponad dwa lata temu przyszłam do niej z płaczem, że kocham ją najbardziej w świecie i żaden debil nie będzie mi wmawiał, że przy najbliższej okazji Olka wbije mi metaforyczny nóż w plecy. A była taka sytuacja, musicie wiedzieć. Wtedy się strasznie wkurwiła (najlepsze słowo na opisanie reakcji, sorry), zaczęła się miotać po pokoju i gadać, że pójdzie zabije gnoja, bo to niemożliwe, by tak dwie siostry Nowackie wkurwiał. No, nie tak to brzmiało, ale o to chodziło. Jeśli jest już mowa o najważniejszej kobiecie w moim życiu, to jest to niewątpliwie Olka.
4. Siostra zawsze cię rozśmieszy i uraczy dobrą radą – tego chyba Wam nie muszę wyjaśniać. xD
Przy okazji Olce zdarzy się ugotować coś dobrego, zrobić jakąś szaloną i wesołą rzecz, a przy okazji jest kochana, ciepła dobra, a przede wszystkim skromna. I przekonana o swojej samozajebistości, samolubna, egoistyczna i wychodząca z założenia, że reszta świata to debile.
Ale każdy ma jakieś wady.

Także – wychodzę z założenia, że z Olki jest jakiś pożytek. A o przydatności innych ludzi opowiem Wam innym razem.
Wasza cały czas kombinująca, jak jej praca na kulturę popularną ma wyglądać
Cathryn
P.S. Fotka wykonana bodajże przeze mnie w ogrodach BUWu. ^^

*z tym, że ja Olce podpieprzam torebki. xD

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s