Co ciekawego jest (wg mnie) w czeskiej kulturze? cz.3

Nim rząd będzie mógł mnie wsadzić do więzienia za notoryczne łamanie praw autorskich (podejrzewam, że jak wstawiam cytat w opis na gg to to też jest łamanie praw), napiszę dla Was notkę, w której wykorzystam zdjęcia bezkarnie znalezione i ściągnięte z wyszukiwarki grafiki Google. Cieszycie się?
No, pogawędziliśmy o najbardziej uwielbianej ustawie, teraz czas na temat właściwy – jedzenie!
Podobnie, jak z muzyką – mało rzeczy jadłam i piłam. Wstyd. _^_ Obiecuję, że jak pojadę do Czech, to będę wpierdzielać knedliki na kilogramy, zapijać Kofolą i przegryzać Studentską. I o wszystkim Wam opowiem. xD
Jednak – jak w przypadku muzyki – coś udało mi się znaleźć, coś spróbować… Także materiał na notkę jest.
DANIE GŁÓWNE
Knedle (knedlíky)

Wygląda znajomo? Owszem, Polacy też się nimi zajadają, ale w mniejszych ilościach. Rozróżniamy knedle ziemniaczane, z bułki, mięsne, bezmięsne, owocowe, czego dusza zapragnie. Świetne knedle jadłam w Hulakula (specjalnie wybrałam się tam na obiad) – owocowe (to chyba śliwki były), posypane cukrem pudrem… Podali mi cztery malutkie, stwierdziłam, że to jakaś żenada jest, ale (to ważne) knedle są zapychające i wyszłam najedzona. Opłaciło się tam stołować. Będę szukała fajnych lokalizacji w stolicy, jak coś znajdę, to Wam doniosę.
DO PICIA
Piwo, piwo, piwo… xD
Już wspomniałam o tym legendarnym, praskim piwie, które piłam, w którym się zakochałam i którego nazwy nie pamiętam. _^_ Nie rozdrabniajmy się nad tym. Jest wiele dobrych czeskich piw (właściwie w każdym większym mieście jest browar), część z nich można dostać na polskim rynku (np. w supermarkecie) i to takich tu będzie mowa.
Budweiser (pochodzenie: České Budějovice)

Nawet mi smakował. Część internautów (plus te niedobitki, co jeszcze oglądają telewizję) mieli okazję zapoznać się z fenomenem reklamy tegoż piwa, mowa tutaj o Drevnym Kocurze (wg słownika śmiesznoczesko-polskiego to wiewiórka. O tymże słowniku będzie innym razem). Wg mnie Drevny Kocur jest pocieszny, ale chwilami bohemistyczny nóż mi się w kieszeni otwiera, kiedy słyszę te głupoty xD

Staropramen (pochodzenie: Praga)

Całkiem, całkiem (nie znam się na piwach, jakby mi nie smakowało, to bym je tutaj obsmarowała xD). Można kupić, można wypić w kilku miejscach w stolicy (m.in. w Czeskiej Baszcie, polecam ten lokal!)
Tak więc zjedliśmy, wypiliśmy, a może teraz coś lekkiego na ząb?
Czekolada Studentská

Łoesu, gdy o tym słyszę, to mi ślinka cieknie. Jedyne czeskie jedzenie, z którym miałam najwięcej do czynienia… Dzięki komu? Dzięki Dorocie, u której jadłam ją już nieraz. Uparłam się, że w tym roku pojadę po nią osobiście. Znając życie, wykupię cały zapas w sklepie. Coś pysznego – zupełnie inna, niż polskie. Masa dodatków, inna wielkość, inny smak… Mniam. _^_ Można jeść na kilogramy.
Głodni? Spragnieni? Ja bym się w sumie napiła piwa… Już tak za mną chodzi. Ech…
Wasza przed ostatnim egzaminem!
Cath

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s