Odkrycia roku 2011 – głupie, ale fajne anime _^_

Wyspali się? Pojedli wczoraj? Popili? Nadal zdrowi? xD U mnie Wigilia wyszła nawet fajna (a różnie bywa). Wstałam pełna sił, uzbroiłam się w herbatkę z miodem i tak przygotowana mogę Wam zapodać kolejną porcję Odkryć roku. 🙂

Ej nooo, to już ostatnia notka o anime. Następna będzie ciekawsza —–> będą to różne odkrycia osobiste. Tak, jak w tamtym roku była to grzywka Agi ^^ Dobra, koniec wstępu, jedziemy:

1. Ginmaku Hetalia Axis Powers – Paint it, White

Lubię Hetalię, przyznaję się do tego bez bicia. Czekałam na tę kinówkę od dawna. I… O matko. xD To malowanie wszystkiego na biało mnie zwyczajnie rozwaliło. Polecam, ale tylko po obejrzeniu serii – wydaje mi się, że jeśli się nie zna podstawowych reguł, które rządzą „uniwersum” tego anime, film kinowy może być zwyczajnie odrzucający.

2. K-On!

Gdzie nie spojrzeć w Internetach, zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie się zachwycał tym anime. Albo chociaż jedną z bohaterek (ukłon w stronę fana Azunyan _^_). Długo nie mogłam się do tego przekonać – wszędzie słyszałam, że anime jest głupie, ma zmarnowany potencjał, bohaterki tylko siedzą i wpieprzają ciastka kilogramami… Aż w końcu się zdenerwowałam i, w myśl zasady „obejrzę i będę odradzać”, odpaliłam pierwszy odcinek. A potem drugi, trzeci, ostatni, pierwszy drugiego sezonu, dodatki… Czekam na kinówkę _^_
Wady! Wad ma od cholery. Po pierwsze, naprawdę zmarnowany potencjał, z tym się zgodzę. Po drugie – ile można wpieprzać ciastka?! Po trzecie – ej, bohaterki chodzą do liceum. Czemu żadna z nich się nie zakochała, czemu nie ma żadnego postępu, jeśli chodzi o dorastanie, dojrzewanie? WTF? Eeeee…
Zalety! Jeśli już pojawia się muzyka, to albo przesłodzona, albo naprawdę zajebista. Osobiście jestem piszczącą fanką endingu z pierwszej serii – „Don’t say lazy”. Zresztą, łatwo mnie poznać na ulicy, jeśli ktoś do mnie zadzwoni, bo to mój dzwonek w komórce. _^_

Poza tym, K-On! to anime na szare, bure dni. Poprawia humor, o ile ktoś lubi słodkości.

3. Detroit Metal City

Łoesu. xD Inaczej nie da się tego podsumować. Anime o death metalowym zespole… Robione w kraju, gdzie ludzie się nie znają na metalu… Serio, wieloletnie szkolenie z zakresie muzycznym (ukłon w stronę Kuby) sporo dało. Pierwsze, co stwierdziłam, jak posłuchałam muzyki, to „To nie jest, ku***, death metal!!!”. Dobra, niech im będzie. Jaki kraj, takie obyczaje i takie pojęcie o muzyce.
Anime zawiera w sobie ogrom patologicznie głupich sytuacji – od wczuwania się w swoje sceniczne alter ego, poprzez nawracanie starszego pana na metal, aż na metalowych misjach edukacyjnych skończywszy. Można to podsumować albo salwą śmiechu, albo facepalmem. Główny bohater jest pełen sprzeczności, reszta zespołu się wzięła nie wiadomo skąd… Krótko: albo się to kocha, albo ucieka z krzykiem. Osobiście polecam, można się pośmiać. ^^

4. Nyanpire the Animation
Jak tylko się dowiedziałam, że taka seria ujrzy światło dzienne, to się rozczuliłam. Historia podobna, jak z Hello Kitty – najpierw seria maskotek, a potem anime. Byłam cholernie ciekawa, co z tego wyjdzie.
Rzecz polega na tym, że mamy sobie małego, czarnego kotka, który gdzieś tam kiedyś umierał z głodu. Nagle znalazł go wampir i postanowił obdarzyć go wiecznym życiem – tadaaaa, mamy tytułowego bohatera.
Nyanpire jest uroczy do bólu – mieszka sobie u jednej dziewczynki, pije wszystko, co czerwone (a najchętniej krew), znajduje sobie różnych dziwnych przyjaciół… Najlepszy był wg mnie Masamunyan, kot-samuraj, który zapałał dziwną miłością do Nyanpire’a i bez przerwy za nim łaził.
Anime jest słodkie, króciutkie (odcinki po kilka minut), ale co tu jest głupie? Ending. Jak go zobaczyłam po raz pierwszy, wrzasnęłam. Nie dlatego, że jest z żywymi ludźmi… Zresztą, zobaczcie sami.

Ale potem już go oglądałam za każdym razem i podśpiewywałam z wokalistką. _^_ Polecam miłośnikom kotów.
5. Onegai Teacher

Oooo, to będzie dobre! xD Ściągnęłam to anime rok i sześć niedziel temu… No dobra, w styczniu będą dwa lata… Nieważne… I nie mogłam się zmusić. Odstraszała mnie fabuła. Idzie tak:
Mamy sobie zwyczajnego nastolatka, który pewnego dnia widzi, jak na ziemi ląduje jakaś kosmitka z jakiegoś statku (sorry, nie pamiętam dokładnie). Następnego dnia okazuje się, że ta kosmitka jest nauczycielką w jego szkole i zostaje jego sąsiadką; wskutek różnych dziwnych sytuacji nasz protagonista zostaje z tą kosmitką wyswatany, biorą ślub… Jak Boga kocham, nawet po obejrzeniu tego anime zalążek fabuły wydaje mi się idiotyczny. _^_
A co otrzymujemy? Klasykę gatunku romansu z komedią i lekką ilością ecchi. Jeżeli człowiek się przemoże i przetrwa dwa pierwsze odcinki (plus przy okazji oswoi się z sytuacją, która w tym anime panuje), potem ma już tylko radochę i chwile wzruszenia. Onegai Teacher jest dowodem na to, że choćby nie wiadomo jak fabuła była durna i beznadziejna, można ją rozwinąć tak, że człowiekowi robi się smutno, jak się seria skończy. Gorąco polecam! Od tego anime zaczęła się letnia faza na romanse. 🙂

6. Spelunker Sensei

Anime powstało na podstawie gry na konsole – „Spelunker” ponoć (nie wiem, nie grałam, wierzę recenzentowi z Tanuki.pl na słowo) polegał na tym, ze się chodziło taką postacią po jaskiniach, gdzie na tytułowego Spelunkera czyhała masa zagrożeń, powodujących natychmiastową śmierć. Fabuła anime (krótkiego, bo trwa tylko pół godziny) polega zaś na tym, ze tenże Spelunker zostaje nauczycielem, ale dalej może zginąć od byle czego. Pytacie – jak to możliwe? Ech, uderzy się o coś, leży martwy, a potem wstaje i idzie dalej. Tego anime nie wolno puszczać dzieciom, bo dorośli zaraz pomyślą, że one w to uwierzą i będą robiły to samo. xD
Jako, że nie grałam w grę, fabuła anime wydała mi się urocza. A społeczne zrozumienie dla przypadłości Spelunkera… xD Jeśli ktoś chce się odmóżdżyć, to polecam – pozostałym chyba to nie przypadnie do gustu.

7. Tantei Opera Milky Holmes
Anime to do pewnego momentu powiela schemat serii o magical girls – mamy sobie paczkę utalentowanych dziewczynek (które są detektywami – nie pytajcie, skąd biorę takie serie, chciałam zobaczyć, czy to jest czegoś warte), które nagle tracą swoje moce (Toys. Twórcom należy się kopniak za tak głupie określenie). I co dalej…? Dalej to jest balsam na moje skołatane nerwy, czyli REALIZM. Dziewczęta spadają w hierarchii szkolnej na samo dno, zostają wypchnięte ze swoich luksusowych pokojów do ciemnej klitki, dostają głodowe racje żywnościowe… I mają zrobić wszystko, by odzyskać swoje moce, inaczej wypad ze szkoły. xD Nie wiecie, jaką miałam radochę, oglądając to anime. Nie, nie dlatego, bo panienki miały przerąbane – ten realizm… Ech… _^_ Ile można oglądać coś, gdzie bohaterki zawsze wychodzą cało z opresji, a jak się im dzieje naprawdę wielka krzywda, to nagle się pojawi zamaskowany obrońca i je uratuje. Ile można?! A tu tego nie ma! I jest też pokazane, że mimo, iż praktycznie cała grupka została wykluczona ze społeczności szkolnej, potrafi sama dać sobie radę, świetnie gospodarują i próbują zrobić cokolwiek, byleby tylko odzyskać swoje moce. Jedyne, co mi się nie podobało i co było wyjątkowo debilne, to źli bohaterowie, którzy byli częścią szkolnego światka… A one, debilki, się nie skapnęły… _^_ O matko…
Niedługo wyjdzie pierwszy odcinek drugiego sezonu, jestem cholernie ciekawa, co z tego wyjdzie.

8. Yuru Yuri

Lekka komedia o szkolnym życiu grupki dziewcząt, okraszona akcentami yuri i shoujo-ai. Brzmi strasznie? Ja się przy tym świetnie bawiłam.
Dziewczęta owe, by się nie nudzić (ej, znam to skądś… xD patrz —> Melancholy of Haruhi Suzumiya), zakładają w pomieszczeniach po klubie herbacianym Klub Rozrywki, gdzie spędzają wolny czas, wydurniają się, a tę niecną (nielegalną!) działalność zwalcza przewodnicząca szkolnego samorządu. Anime wesołe, kolorowe… Nie wymaga dużo myślenia… Chyba, że się widzi akcenty yuri, których nie ma zbyt wiele i raczej nie można się porzygać od nadmiaru lesbijstwa. Anime jest jest mega głupie, ale też nie jest wybitne, więc mogło się znaleźć w tym zestawieniu. Polecam.

To tyle. Cieszycie się? xD Jeśli dotrwaliście do końca, to Was podziwiam.
Wasza wygniatająca nową pufę, którą dostała od taty na święta _^_
Cath

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s