Odkrycia roku 2011 – filmy i seriale

Po radosnym przerywniku znowu przyszedł czas na całoroczne podsumowanie – ta część będzie o filmach i serialach. Faktem, że parę z niżej wymienionych tytułów obejrzałam, chwaliłam się na Facebooku, ale myślę, że takie zbiorcze podsumowanie będzie lepsze – a nuż coś się któremuś z Was spodoba… 😉 Jedziemy!
SERIALE

1. Seks w wielkim mieście

Zostałam podsumowana jednym tekstem – „Oglądasz serial dla starych bab!” _^_ Powiem Wam szczerze, nigdy w życiu nie miałam w planach tego tytułu. Serio. Do sprawdzenia, co to za cholerstwo i czy da się obejrzeć, zachęciła mnie jedna osoba, która poprosiła o ściągnięcie (sama nie miała czasu, a ja uczynne dziecko jestem). No i się wciągnęłam… Pragnę jeszcze dodać, że nie jestem jedyną fanką Sex and the City w okolicy – jedna z nich mieszka za ścianą i jest to Moja Siostra. ^^ Razem potem psioczyłyśmy na książkę i filmy, ale o tym za chwilę.
Serial? Rozczuliły mnie czasy bez telefonów komórkowych – potem w pierwszym filmie się pojawia jeden z dotykowym ekranem i wręcz wzruszyła mnie scena, kiedy Carrie zawołała: „Nie umiem tego obsługiwać!”. Nie, nie jest to oznaką, że Carrie to pierdoła życiowa – to osoba z innej epoki, gdzie się rozmawiało całymi godzinami przez stacjonarny. I ja te czasy pamiętam! To nie było tak dawno temu.
A z innej beczki – moją ulubioną bohaterką jest i pozostanie Charlotte. Nie tylko ze względu na konwersję na judaizm… Oj, mam nadzieję, że nie zepsułam nikomu frajdy ^^’
Polecam każdemu, kogo nudzą współczesne seriale dla bab i o babach. SATC to momentami kopalnia wiedzy dla antropologa i ludzi, chcących zrozumieć amerykańską kulturę, a momentami świetne romansidło (ach, ten Mr. Big… xD). A, książka i kinówki ssą. Nie ruszajcie. Jedyne, co było w nich fajne, to muzyka.

2. Gra o Tron

Kiedy wychodził pierwszy sezon i wszyscy wokół się tym jarali, ja chamsko mówiłam, że tego nie tknę. Nie znoszę, jak się ktoś wokół mnie jara i mi to wciska za wszelką cenę – tylko mnie zniechęca i sprawia, że albo się za to coś wezmę po paru latach, albo wcale. Skończył się sezon, emocje opadły, Kuba namówił… I teraz się jaram ze wszystkimi xD Coś niesamowitego, muszę powiedzieć. Naprawdę – rozbudowany świat, ciekawie pokazane relacje międzyludzkie, i ten Thyrion… xD Czekam na drugą serię.
Z seriali to tyle – jakoś mało obejrzałam w tym roku i nie za bardzo było się czym zachwycać. A na SATC w sumie poświęciłam pół roku… xD W planach mam „Rodzinę Soprano”.

FILMY
1. Fahrenheit 451

Antyutopia, czyli coś, co Cathrynki lubią! Świat bez książek, gdzie czytelnictwo jest zakazane, a strażacy służą społeczeństwu nie tylko jako ci, co gaszą pożary, ale też jako ci, co palą książki… Stary film, ale ciekawie opisuje historię. Książki nie znalazłam nigdzie poza BUWem, a i tu jest wypożyczona. Trudno, zamówi się i odczeka swoje. 🙂

2. Żelary

Część o czeskich filmach zaczynam czymś, co uznaję za swój ulubiony czeski film po wsze czasy. Współczujcie mojej grupie na studiach, zrobiłam o tym prezentację (nieudolną zresztą _^_). Eniłej: film powstał na podstawie zbioru opowiadań „Żelary” i noweli „Hanulka Jozy” (głównie na podstawie tej drugiej). Protektorat Czech i Moraw, wojna – młoda kobieta z ruchu oporu musi uciekać z miasta na wieś, zmienić tożsamość i wyjść za mąż za kogoś, kto jest uznany za wioskowego przygłupa – z tego wyszła piękna historia o miłości, która była nominowana do Oscara jako najlepszy film nieanglojęzyczny (i, kuźwa, nie dostała statuetki. No co za chamy w tej komisji). Uwielbiam i film, i książki (dzisiaj skończyłam czytać „Żelary”, wreszcie wpadły mi w ręce). Polecam każdemu, kto jest znudzony współczesnymi obrazami o miłości. Przy tym filmie można się wzruszyć.

3. Palacz zwłok

Książka powalająca, film jej dorównuje. Nie oglądać, jeśli nie lubi się wojennych filmów i rzeczy traktujących o tym, jak propaganda zmienia psychikę – opowieść o pracowniku praskiego krematorium, który pod wpływem ideologii nazistowskiej budzi w sobie Niemca, a co za tym idzie – psychopatę. Jeśli myślicie, że to balsam na duszę żydołaka, to się grubo mylicie – i na mnie „Palacz zwłok” zrobił niesamowite wrażenie. Skutki uboczne? Dziwne ciągoty do dzieł Ladislava Fuksa, autora. ^^’

4. Dzięki za każde nowe rano

Całkiem sympatyczny film na podstawie książki Haliny Pawlowskiej. Wielkim plusem i czymś, dla czego warto to obejrzeć, jest grający ojca głównej bohaterki Franciszek Pieczka _^_ I mówi po czesku! Słodkieeeeee xD

5. Mały Otik

Film, który obejrzałam w Walentynki (tym samym rozpoczynając nową świecką tradycję olewania tego święta i oglądania dziwnych filmów). Aga mnie do niego namawiała już chyba ze dwa lata, w końcu się przemogłam (w końcu to czeski!) i… Ludu, jeśli chcecie obejrzeć coś, co sprawia, że ciarki przechodzą po plecach i co się ogląda z zapartym tchem, polecam „Małego Otika”. Rzecz polega na tym, że pewne małżeństwo nie może mieć dzieci; któregoś razu on daje jej w prezencie kłodę, przypominającą niemowlę – ta ją tuli, kołysze, przewija, kąpie, troszczy się, aż pewnego razu kłoda ożywa… Na motywach czeskiej legendy.

6. Od początku do końca

Ten film jest niedorobiony. Przesłodzony, wyidealizowany, nierealny. Ale ta miłość… _^_ Zasada dobrego yaoica: nie musi mieć fabuły, oby była fajna para i jakoś się to potoczy. Osobiście przerobiłabym scenariusz – gdzie, w jakim kraju byłaby akceptowana przez otoczenie miłość między dwoma braćmi? Co z tego, że przyrodnimi, bracia i tyle. A tu jakoś nikt nie protestuje. Para piękna, miłość dobrze zagrana, jak ktoś chce, niech ogląda, ja się wzruszyłam z pięć razy. 🙂

7. Good morning, Vietnam

Genialny Robin Williams _^_ Już dawno planowałam się za to zabrać. Klimaty wojny w Wietnamie, Williams wyjeżdża, by prowadzić audycje radiowe, zakochuje się, uczy się wietnamskiego, raz się bije w knajpie i jest zajebisty. 🙂 Co tu dużo mówić… ^^’

8. Watchmen

Film na wszelkie smutki. Wstyd się przyznać, ale do tej pory nie przeczytałam komiksu (obiecuję nadrobić), także nie mogę porównać tego z filmem. Mogę Wam powiedzieć za to jedno – naprawdę warto to obejrzeć, jeśli ma się ochotę na zajebisty film o superbohaterach. Jeśli się nie ma, to też warto. Takiego podejścia do tematu jeszcze nie widziałam.

9. Iron Man

Film znalazł się tutaj nieprzypadkowo – nie znam dokładnej historii Iron Mana, nie wiem, czy w komiksie tak było, ale jeśli tak, to chyba z wrażenia go przeczytam. Świetna rola Roberta Downeya Jr., szybka akcja, mnóstwo śmiechu i dowcipów – film w sam raz na nudę. Dwójki natomiast już zachwalać nie będę, ponieważ była średnia… Ale często tak bywa z kontynuacjami.

10. Purpurowa róża z Kairu

Obejrzane na wykładzie ze wstępu do filmoznawstwa. Wcześniej nie wiedziałam, że taki film istnieje (a to Woody Allen!), także dzięki wielkie dr Kwiatkowskiej za oświecenie mnie _^_ Kolejna dziwna miłość, mianowicie pewna młoda kobieta, która jest kinomanką, zakochuje się w postaci filmowej, której w którymś momencie nudzi się granie w kółko tego samego, wychodzi z ekranu w kinie… I co dalej? Przekonajcie się sami. Film na wskroś uroczy (za mało Allena oglądałam w życiu, muszę to nadrobić).

11. Żywot Briana

Była faza na filmy chrystusowe (jeszcze jeden mi został, ale to kobyła i jakoś chęci na obejrzenie nima… _^_). Było „Ostatnie kuszenie Chrystusa”, było „Jesus Christ Superstar”, a potem właśnie Brian. Mistrzostwo w wykonaniu Monty Pythona. Niektóre akcje („Jehowa, Jehowa!!!”, Wielgas Kutas, etc.) były powalające i musiałam oglądać ten film na razy, ponieważ nadmiar dzikiego humoru mnie przerastał. Pewnie jeszcze z dziesięć razy wrócę do tego filmu. Polecam! I Św. Graala też, jakby ktoś nie widział (a nie widział?!).

12. Your Highness

Skoro już mowa o śmiesznych filmach – o tym przed seansem słyszałam różne bluzgi, różne niemiłe komentarze, no wiecie. Dlatego, jak Kuba zaproponował obejrzenie tego wraz z naszymi znajomymi po wypadzie do warszawskiego ZOO, byłam nieco sceptyczna. A potem? Kolokwialnie mówiąc, mało nie lałam po nogach ze śmiechu.
Ostrzegam – ten film jest głupi. Masakrycznie i patologicznie głupi. Twórcy jeżdżą po schematach rodem z filmu fantasy równo. I to jest chyba najlepsze xD Nie dla ludzi, którym się robi niedobrze, jak widzą kolejne obleśny żart z seksem Pozostali – go ahead. 🙂

13. Jeż Jerzy

Tego jeża chyba nie muszę Wam przedstawiać. O ekranizacji słyszałam, że jest średnia, mi się natomiast bardzo podobała – pp części przeniesiono na ekran jedną historię, po części dodano różne elementy z innych, efekt przyjemny i miły dla oka (powiedzmy xD). Rozwalił mnie dubbing – dwaj dresiarze o głosach Sokoła i młodego Koterskiego (z czego Koterskiego poznałam dopiero pod koniec filmu, tak zmienił głos!), wszechobecny Boberek (bo film bez Boberka istnieć nie może), całkiem niezła Maria Peszek i Szyc. Wybitnie głosu nie zmienił, ale pasował do Jerzego, także nie ma co się czepiać. Polecam wpierw zapoznać się z komiksem.

14. Piekło pocztowe

Ostatni! ^^ Cieszycie sę? xD Ekranizacja jednej z książek Terry’ego Pratchetta (pod tym samym tytułem: na ekrany przeniesiono też „Kolor Magii” i „Wiedźmikołaja”). Gdzieś na internetach widziałam słabe oceny i zastanawiałam się, po co ja właściwie mam obejrzeć ten film, ale stwierdziłam – w myśl mojej zasady „Lepiej obejrzeć i odradzać” – że co mi szkodzi. Żeby nie było niedomówień, przeczytałam potem książkę i pytam się – co ludziom nie pasuje w filmie?! Nie było źle! Zarwałam pół nocy na to, by go skończyć (wpierw chciałam obejrzeć połowę, ale mnie wciągnęło). Główny bohater jest tak uroczy, że aż mu tylko w ryj dać xD, golemy były naprawdę fajnie pokazane, cały urząd pocztowy robił niesamowite wrażenie (bo rzecz polega na tym, że genialny oszust dostał ultimatum: albo stryczek, albo ogarnięcie i uruchomienie urzędu pocztowego w Ankh Morpork. Zastanawiał się chwilami nad stryczkiem), właściwie niewiele rzeczy pominięto (to były jakieś drobne szczególiki, ale tak zawsze jest), Adora Belle… Adora… Ok, zaraz zacznę się zachwycać… Nieważne… Polecam! Jeśli chce się rozpocząć przygodę z Pratchettem, to fajnie jest zacząć od filmów. Ja zaczęłam od „Wiedźmikołaja” i jakoś to poszło dalej.

Kto dotarł do końca, temu gratuluję. 🙂 Za jakiś tydzień (tj. jak mi się przypomni) wrzucę wszystkie fotki z notki na fejsa wraz z króciutkimi opisami. Na razie jednak trzeba być cierpliwym i próbować zrozumieć mój dziwny tok rozumowania. ^^
Wasza
Cath
P.S. Nie obraziłabym się za polecenie jakiegoś filmu 🙂 Przyszło Wam coś do głowy? Piszcie, będę miała u Was dług wdzięczności.
P.S.2. Dług wdzięczności mogę spłacać, naprawiając księgozbiór -kupiłam sobie klej i już zaczęłam doprowadzać domową bibliotekę do kultury xD Macie coś do sklejenia? Trzy zło… Dobra, żartuję. ^^
C.R.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s