Chyba już wystarczy.

W poprzednim wpisie o Blogowigilii obiecałam Wam garść wyjaśnień, dlaczego mnie tu praktycznie nie ma.

Zbierałam się do poukładania myśli od dłuższego czasu, nie wiedząc kompletnie, jak napisać ten tekst, o czym Wam opowiedzieć, a co przemilczeć. Efekt ocenicie sami.

Prawda bowiem w większości jest taka, że nie umiem już tutaj pisać. W mojej głowie narodził się olbrzymi chaos jakiś czas temu, opisany zresztą w Mentalnej biegunce. Ten chaos nie chce sobie pójść. Umiem się skupić jedynie na tym, co czuję podczas lektury. Dzieje się tak wiele…

Kochani, z Nowym Rokiem zwykle przychodzą nowe sprawy. U mnie rok 2015 zaczyna się tydzień wcześniej. Z dniem dzisiejszym zamykam New Shadowlife, przenosząc (uwaga) część wątków na Czechożydka. Ile można się rozwarstwiać na dwa blogi. 😉

DeathtoStock_NotStock2 W tym właśnie momencie możecie zacząć klaskać jak po właśnie obejrzanej sztuce. Czytaj dalej

Bycie częścią większej całości – Blogowigilia 2014

Kilka dni temu miałam przyjemność być uczestnikiem wydarzenia, które momentalnie zostało nazwane Blog Forum Warszawa (ze względu na zgromadzenie tak dużej liczby blogerów w jednym miejscu). Mowa o Wigilii Blogerów vel Blogowigilii, spotkania blogerów i youtuberów z całej Polski.

Wydarzenie można podsumować w następujący sposób – dużo śmiechu, radości, przyjaźni, alkoholu, dobrego jedzenia oraz nowych znajomości.

W przeciwieństwie do dużej liczby współbiesiadników nie mam dużo zdjęć, ale te, na któych jestem, są naprawdę warte uwagi. Jak chociażby poniższe:

15921_922821241061705_3922346697059815462_n
Wreszcie miałam odwagę podejść do Tomka i powiedzieć
‚Hej, jestem narzeczoną Prószyńskiego’ 😉
Czytaj dalej

Ksenofob nie mógłby ze mną pracować.

Do napisania tej notki zainspirowała mnie wymiana argumentów między moimi kolegami podczas wczorajszej zmiany w pracy. Koleżanka poprosiła ich o aktualizację iPhone’a, bo sama nie dawała sobie z tym rady. Panowie zaczęli się wpierw zastanawiać, potem przekrzykiwać po angielsku, przy czym zahaczyli o tylko jeden wątek wspólny – że telefon może zostać uszkodzony, jak się go zostawi tak, jak jest. Na iPhone’ach się nie znam, także zostawmy ten temat.

Chodzi mi bardziej o to, że czułam się fantastycznie, mogąc ich obserwować podczas sprzeczki. Polaka i Tunezyjczyka. W tle grzecznie pracował sobie nasz nowy kolega z Indii, a w sali obok mój znajomy Macedończyk siłował się z komputerem, bo ten nie chciał działać.

Uwielbiam pracować z cudzoziemcami. Co poradzę 🙂

 Ten wpis zawiera małą ilość miłości do Żydów. 😉 Czytaj dalej

Przygotowania do ślubu cz.3 – bo zamęście trzeba obgadać.

Kochani, ostatnio przygotowania do ślubu nabrały tempa. Wiemy już sporo o możliwej lokalizacji obiadu rodzinnego, zaczęłam też rozglądać się za rzeczami odnośnie mojego wyglądu i ogólnie oprawy graficznej całego tego przedsięwzięcia (zaproszenia, fryzjer, makijażystka, etc.). Rozkminy trwają, mamy z Kubą burzę mózgów, czasami aż czacha mi dymi od rozmyślania nad tym wszystkim.

Odkryłam jednak rzecz genialną, która do tej pory mi umykała.

Ślub, obiad rodzinny i imprezę dla znajomych najlepiej obgadać. A z kim? Z przyjaciółmi i rodziną!

Nawet, jak niektóre wątki kończą się tak:

Uwielbiam ten gif xD Czytaj dalej

Przygotowania do ślubu cz.2 – chudnięcie idzie pełną parą.

Minął miesiąc od poprzedniego wpisu. Przygotowania do zamęścia idą powolutku – cały czas nie mogę się zebrać do Urzędu Stanu Cywilnego na Śródmieściu, by wypytać o wszelkie potrzebne dokumenty. Na razie stan konta oszczędnościowego powoli się zmienia (na plus, oczywiście), obdagałam ze świadkową różne rzeczy i…

Schudłam!

Weszłam dzisiaj na wagę i jak wół stało, że ważę 65,5 kilo.

Poniżej macie dwa zdjęcia poglądowe. Pierwsze z sierpnia, 70 kilo żywej wagi:

10469471_767805443263321_382697445426377582_n Czytaj dalej

Garść zachwytów – „Bogowie”

Bogów można spokojnie zaliczyć do tych nielicznych filmów, na które się pofatygowałam do kina i nie żałowałam.

Tfu, na które gnałam wręcz do kina i już prawie krzyczałam Shut up and take my money!!!. Musiałam, musiałam to zobaczyć najszybciej, jak tylko się dało.

Zapewne spytacie, dlaczego. Otóż po obejrzeniu zwiastuna miałam wrażenie, że to będzie dobry… Wróć… Zajebisty… Wróć ponownie, nie podniecaj się tak… Dobry film. Dobry polski film, a z takim ostatnio w kinie miałam do czynienia na Pokłosiu.Pomyślałam sobie, że w przypadku zepsucia tak świetnej historii spora część Polaków zwątpi w rodzime kino.

Cóż, moje oczekiwania przeszły same siebie.

Proszę Państwa, oto wpis o filmie pt. Bogowie. Z góry uprzedzam, będą spoilery!

 Pierwsze brawa dla charakteryzatorów – na plakacie tego tak nie widać,
ale w filmie Kot to wykapany Religa. Czytaj dalej

„Umieram… I co mnie to obchodzi” – o „Romantykach” w Teatrze Dramatycznym.

Na samym wstępie ślę Wam pozdrowienia z Pragi. Może niezbyt słonecznej, ale pełnej niespodzianek, w tym dobrego i taniego jedzenia w bibliotece Klementinum. Na Facebooku żaliłam się, że udało mi się rozchorować tuż przed samym wyjazdem. Obecnie kuruję się nabytą w czeskiej aptece aspiryną i czuję, że jest lepiej. 😉

Sesja is ending. Potrzebowałam się od niej i myśli o zaliczeniach oderwać chociaż na chwilę. Udało mi się w tamtym tygodniu wyrwać do kina (Zostań, jeśli kochasz – popłakałam się w kilku momentach, to naprawdę dobry film), a kilka dni później do Teatru Dramatycznego na Romantyków Hanocha Levina.

Wybór spektaklu nie był przypadkowy. Zdecydowałam się to zobaczyć nie dlatego, że bohaterami jest trójka Żydów, bardziej chodziło mi o samego autora. Przyznam się Wam, że nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z Levinem i z jego dziełami… Z jednej strony trochę mi wstyd, bo powinnam go chociaż kojarzyć, z drugiej jednak podeszłam do sprawy dość spokojnie i z ciekawością, bo wreszcie miałam okazję sprawdzić, o co z tym panem chodzi.

Co z tego wynikło? Zobaczcie sami.

Dopiero po obejrzeniu spektaklu dostrzegłam,
jak bardzo ten plakat do niego pasuje. Czytaj dalej